Pamiętacie te moje koleżaneczki ze starej paczki? Bo ja jak przez mgłę. Nie widuję już żadnej. No, może poza Jadwinią. Ale to jest inna sprawa, bo póki co, to obie jesteśmy miejscowe. Nieważne.

Jak Wam już kiedyś pisałam, Jolanda pojechała do Reichu i się wydała za jakiegoś Dietera, czy Detlefa, czy tam Manfreda. Nie pamiętam. Przez jakiś czas ją podglądałam na fejsbuniu, ale potem mnie zablokowała, zupełnie nie wiem dlaczego.

Natomiast achtung, achtung, wczoraj znalazłam w necie Bogu-nie-miłą. Gruba jak szafa, ale nie o to chodzi. Otóż, co mnie najbardziej zaskoczyło, nadal jest ona z tym złamasem Stachurskim. Przynajmniej na zdjęciach. Wynika z kontekstu, że sprzedał on (albo przejebał) ten swój biznes z gaśnicami, po czem wyjechali dokąd? No, oczywiście, że do Irlandii.

I teraz przez konto Bogu-nie-miłej mam wgląd w profil Jolandy. Bo to są w ogóle ostatnio wielkie psiapsióły, a zachowują się jakby miały po czternaście lat. Co mnie z lekka szokuje, bo zupełnie niedawno były z nich straszne pistolety i w ogóle Wyższa Szkoła Robienia Bardachy razy pentylion. Bluzgi, balety po świt, tańce na stołach, pełna trzoda.

A teraz to jest jakiś odjazd. Te same nazwiska, te same ryje, ale ktoś je chyba podmienił. Wstawiają sobie nawzajem na fejsbuniu zdjęcia kwiatków na balkonie, kaktusików, hotelików w których spędziły wakacje, drinków z parasolkami, nowych fryzurek, sukieneczek, pazurków i piesków. Do tego, co trzy słowa emotikon. No, zrzygać się można. Oglądałam to wczoraj do nocy i myślałam, że, kurwa, śnię.

Muszę podać jakiś przykład, bo takie pobieżne opisy, to w ogóle nie oddają grozy sytuacji. Weźmy zeszły tydzień. Jolanda wstawia zdjęcie jakichś chabazi na balkonie. I leci taka rozmowa w komentarzach:

- Ojej, Joluś, ale śliczne masz te kwiatuszki, nie za zimno im teraz na werandzie? Moje już pousychały albo potraciły płatki :-( . A ten kaktusik od Ciebie, to nie masz pojęcia jak on ślicznie rośnie. Jak zrobię fotkę, to wstawię, albo Ci wyślę, Kochana :-D .

- Ojejciu, Boguniu, naprawdę? :-(  (chuj wie, dlaczego smutna minka, przecież info o kaktusiku jest wesołe, ale może jej chodzi o te co pousychały). Przyślij mi koniecznie to zdjęcie, bo ten mój kaktusik, z którego Ci dałam szczepkę, to mi zmarniał :-( . Źle zrobiłam, że go zabrałam od okna i dałam na korytarz, bo on jednak powinien być w jasnym.

- Tak, Joluś, możesz go trzymać tam gdzie widno. Ale widzę że ten drugi, to Ci ślicznie kwitnie. Ale cudny jest :-P . A ile ma już kwiatuszków? A on nie zmarznie tak na dworze?

- Nie, Boguniu, bo my mamy oszklony balkon. Dieter oszklił zeszłej wiosny :-D .

- Ojejciu, Joluś, to ja tam wtedy byłam u Ciebie i nic nie zauważyłam. Ale powiem Ci, że pięknie wspominam te odwiedziny u Was. Cudnie było, Kochana :lol: . Musimy się spotkać znowu. Kiedy do nas przyjedziecie?

- Boguś, nie wiem, kochana. Może w lato, dobrze? Tyle mam zajęcia, że nie wiem, w co ręce włożyć. W ogóle, to muszę się chyba zabrać za gotowanie obiadu, bo niedługo Dieter wraca z pracki :-o .

- Oj, to pędź Joluniu, pędź. A co dziś gotujesz, Kochaniutka?

- A zraziki robię, Boguniu, z kaszą :-D .

- Ojejciu, a jaki sosik robisz do nich? Bo ja ostatnio dałam koperkowy, pyszniutkie wyszło, mniam. Mogę Ci wysłać przepis…

- Oj, Boguniu, ale Dieter nie lubi koperku :-| . Ja robię taki jasny, jakby pieczeniowy, na śmietance czternastce, żeby nie był taki bardzo tłusty.

- Ojejciu, to musi być pyszne, Jolciu :-D . A jaką masz dzisiaj suróweczkę? Bo ja, to bym do zrazików podała buraczki.

- Łał! Nie pomyślałam i otworzyłam ogóreczki :roll: .  A takie buraczki, jak jadłyśmy u Ciebie? Z cebulką? To była cebulka, takie pyszniutkie, co wtedy dodałaś, prawda?

- Tak, Joluniu, cebulka, dwie łyżki masełka  i troszkę soczku z cytrynki…

- Ach to cytrynka była…  Muszę to sobie zapisać, Boguniu. A teraz już lecę, buziaczki ;-)  . Jeszcze Ci tylko napiszę, że cudna ta Twoja bluzeczka z tego zdjęcia, co wstawiałaś przedwczoraj.

- Ale która, Jolciu, ta na ramiączkach? Ta?

- Nie, kochana, ta biała, szyfonowa, z tymi bufiastymi rękawkami. Ślicznie Ci w niej… :roll:

- Ach, Jolciu, to stara jest. Tylko mi krawcowa tak ją popuściła pod paszkami i wszyła takie kliniki. Ale cudna jest, prawda? To już dawno ją sobie kupiłam, jak byliśmy ze Staszkiem we Włoszech.

- Ale kiedy, Boguniu, kiedy, w zeszłym roku?

- Nie, kochana, w zeszłym roku to byliśmy razem w Hiszpanii, a potem Wy byliście u nas. Cośmy byli nad tym jeziorkiem :-D .

- Ach wtedy, Boguniu. Ale cudnie było, ja do teraz nie mogę zapomnieć. Cudny mieliśmy ten domek :lol: . Nad samą wodą. Ech, poleżałoby się teraz na słoneczku.

- Oj, żebyś wiedziała, Joluniu, ja tak sobie często myślę, jak to by pięknie było…  Słoneczko, drineczki, woda taka niebieściutka. Teraz taka zimnica u nas, szaro, buro, deszcz ciągle pada. :-( Oj, chciałoby się teraz napić takiego drineczka na słoneczku ;-) .

- Tak, kochana, oj pojechałabym znowu na takie cudne wakacje. Ale to kiedy wy byliście w tych Włoszech, Boguniu? Wtedy, co potem byliście ze Staszkiem u nas?

- Tak, tak, to było, Jolciu, w tym samym roku. Ja sobie wtedy przywiozłam tę bluzkę i taki sweter cudny, taki oliwkowy, pamiętasz? Ale mi się potem zbiegł…  :cry:

- Ach, to dlatego nie widziałam go już na Tobie, jak żeśmy się ostatnio spotkały w maju…

- Oj, to już dawno go wtedy nie miałam, Kochana. Dałam go kuzynce, a ona mi dała taki płaszczyk beżowy, trzyćwierciowy…  :-P

- A czy to ten, Boguniu, co w nim byłaś na tym cudnym zdjęciu, chyba w Hiszpanii?

- Jolciu, to w Polsce było zrobione ;-) . Ty nie pamiętasz tego sklepu, co koło niego stoję?  To ten butik, tam zaraz koło galerii.

- Oj, to ten sam, Boguniu? W ogóle go nie poznałam na zdjęciu. A tam jest dalej ten butik?

- Nie wiem, ale mówiła mi koleżanka, że chyba zmienili na taki pończoszniczo – bieliźniany.

- Łał, cudnie, ale ten płaszczyk, mówię Ci śliczny :roll: . Masz go jeszcze?

- Tak, ale też się trochę zbiegł :-( . Nie wiem, jakoś go już nie lubię tak za bardzo. Ale mam, mam. A dlaczego pytasz?

- A bo ja miałam sobie kupić podobny, tak żeśmy oglądały z Sandrą. Nie, to nie było Sandra.  To z kuzynką moją byłam…

- Tą z Poznania, Joluniu?

- Tak, Boguniu, pamiętasz ją? Ona u nas była z mężem przez kilka dni…  :-D

- Ach, to z nią jest to zdjęcie w tej kawiarni?

- Tak, zabrałam ją tam na ten pyszny placek z wisienkami :-D . Ale my tam, Boguniu też razem byłyśmy…

- No, pamiętam, pamiętam, Joluniu ;-) . Co wtedy miałaś na sobie ten zielony sweterek…

- Tak, dokładnie. Strasznie go lubię, Kochana, mówię Ci. Trochę się na nim porobiły takie kuleczki, ale mi znajoma pokazała, jak to usunąć. I znowu jest jak nowy…  :lol:

- No co Ty, Kochana? Musisz mi podać ten sposób, bo mi się z kolei skulczył ten blezerek :cry: , co miałam go wtedy, jak byłyśmy razem w tym parku, tam u Was koło domu.

- Ale który, Boguniu, ten popielaty?

- Nie, Joluś, ten burgundowy…

 

I tak, kurwa, siedemnaście ekranów.