Jestem od kilku dni nie w sosie. Zawaliłam parę terminów, cofnęli mi dwie wyceny, no wszystko się pierdoli. Było kilka miesięcy spokoju i porządku w papierach, ale od kiedy – zamiast siedzieć na dupie i robić robotę – zaczęłam się bawić w wyciąganie Jadwini z kryminału, silnie się moje interesa skomplikowały.

Prywatnie też bryndza. Coś się ten Zbigniew zrobił strasznie czerstwy. Widzieliśmy się z pięć razy po tym Amsterdamie, nawet ze trzy razy u mnie kimał… Ale nie ma w tym, kurczę, żaru. Tak się czuję, jakby do mnie kuzyn przyjechał z Nowego Targu. Przychodzi, snuje się po kwadracie, to se telewizję poogląda, to gazety stare poczyta, albo dajmy na to leży półtorej godziny w wannie.

A taki jakiś bez inicjatywy, że mnie krew zalewa. Zrypał się na przykład przedwczoraj dolnopłuk. To trudno, zrypał się. Będzie spłukiwał miską. A to tylko jedna, gówniana uszczelka była do wymiany… Czterdzieści sekund mi dziś zajęła naprawa.

Albo na przykład mówię mu, że nie ma mleka na rano do kawy. Trzydzieści metrów do sklepu, no w laczkach można pocisnąć. Nie, kurwa, za wielka fatyga. Bez mleka będzie pił, albo sobie skondensowane wygrzebie gdzieś z dna lodówki.

Najbardziej mnie jednak razi, że jest taki nieokrzesany. Ja tam specjalną purystką językową nie jestem, ale Zbigniew ma odzywki oraz słownictwo wybitnie knajackie. Przyznaję, że mnie to nawet z początku bawiło, szczególnie kiedy się znajdowałam pod wpływem. Natomiast po trzech dniach wspólnego przebywania trochę mi zaczęło zgrzytać. Te wszystkie kawiany, winczana, szczelenie sobie piffa, odcedzanie kartofelków, nachy oraz inne sztany. Jak również informowanie mnie przed wizytą w kiblu, że zabawi dłużej, bo musi walnąć kupalo.

No, kurwa, ja już się zadawałam z rozmaitymi szemranymi typami. Bywało, że nawet wykształconymi dość powierzchownie. Ale żaden mi nie mówił, że idzie walnąć kupalo. No wszystkiego mi się odechciewa, włącznie z seksem, kiedy on mi zasunie taką kotłowniacką gadkę. A wydaje mu się przy tym, że jest niesamowicie zabawny oraz gładki…

Tak sobie myślę, że trza tego Zbigniewa pognać.