Troszkę czasu nie pisałam, zgoda, ale brałam udział w akcji ratowania Bogu-nie-miłej. Ale po kolei. Tydzień temu Bogu-nie-miła w towarzystwie Stachurskiego oraz dwurocznego dziecka udała się nad morze, gdzie miała wykupiony czternastodniowy pobyt rekreacyjny w miejscowości wczasowej Władysławowo. Pobyt dla siebie jeno oraz dziecka, bo Stachurski ich tylko odwoził, gdyż musiał wracać do firmy, gdyż jego wspólnik się rozchorował.
Podobnież nie za bardzo się Bogu-nie-miłej taka perspektywa solowych wakacji podobała, ale trudno. Dobrze, że chociaż odwiezie – pomyślała sobie – to nie trza będzie dyndać w bydlęcym wagonie.

Całą drogę na wzmorie małżonkowie rozmawiali sobie o dupie Marynie, czyli że zara po wakacjach muszą zmienić wykładzinę w dużym, na jesieni kupią sobie nową euro kuchnię, a na święta pojadą razem do Karpacza albo innego Szczyrku, nieprawdaż.

Po czym dojechali, po czym Stachurski dopomógł Bogu-nie-miłej dopełnić czynności meldunkowych, po czym wniósł do numeru jej bagaże, po czym posadził ją przy stole i oznajmił, że ma babę. I powiedział, że Bogu-nie-miła ma dwa tygodnie żeby to sobie jakoś w głowie zaaranżować. Przy czym nadmienił, że przypomina iż mieszkanie kupili jego rodzice, a fura jest mu niezbędna do pracy, nieprawdaż.  I jeszcze wspomniał, że służy pomocą przy wyprowadzce i tak dalej, ale najchętniej to by się już z Bogu-nie-miłą nie widywał. Po czym grzecznie się pożegnał, pierdolnął drzwiami i odjechał, pozostawiwszy Bogu-nie-miłą czterysta kilometrów od rodzinnego sioła, z dwuletnim dzieckiem we wózku oraz killem w sercu.

Dowiedziawszy się o zaistniałej sytuacji, stwierdziłam, że zajebiemy gnoja później, a na razie trzeba reanimować koleżankę. W tym celu, od szwagra mego Olka pożyczyłam rakietę marki Opel Astra, którą pomknęłam do Władysławowa.
Upewniwszy się, że w nowych okolicznościach przyrody Bogu-nie-miła nie pragnie pozostać na wzmoriu i wdychać jodu, wrzuciłam ją oraz jej dobytek na pakę i heja z powrotem do Miasta. Gdzie z bólem serca oddałam matce z dzieckiem jeden pokój, sama zaś zabrałam się za sprzątanie i wyrywanie chwastów.

W pierwszej kolejności zadzwoniłam na komórkę Stachurskiego i mu powiedziałam, że do wieczora nie ma wjazdu do swojej chaty. Po czym się tam udałam w towarzystwie Jadwini, ażeby pobrać majątek ruchomy Bogu-nie-miłej, która w międzyczasie leżała w spazmach na mojej sofie.  A ponieważ osobniczka chwilowo nie kwalifikowała się do pełnienia funkcji rodzicielskich, zawiozłyśmy dziecko Bogu-nie-miłej do jej matki, która jest starą czekistką i w podobnych okolicznościach poligonowych współpracuje jak mało kto.

Po czym powróciłyśmy na pierwszą linię frontu i nim jeszcze słońce zaszło za jezioro Bogu-nie-miła dysponowała nową metą. A to dzięki Karolinie, która posiada w nieruchomościach absztyfikanta, z którym już w zasadzie wszystko skończone, ale jeszcze ich łączy przyjaźń erotyczna, w związku z czym świadczą sobie drobne grzeczności. Koleś zadziałał ekspresowo, w wyniku czego wytrzasnęła się spod ziemi całkiem fajna kawalerka w całkiem fajnej dzielnicy.

Było do wzięcia jeszcze jedno mieszkanie, trzy ulice od mojego kwadratu, ale nie zamierzam ja do końca życia robić za niańkę, pogotowie energetyczne i pocieszycielkę strapionych. Zrobiłam swoje? Zrobiłam. Zostawiłam przyjaciółkę w potrzebie? Nie zostawiłam. Odbyło się to kosztem mojego czasu oraz życia prywatnego? Odbyło. To teraz wydupaka.

Skończywszy przeprowadzkę, na wielki finał pojechałyśmy do firmy Stachurskiego, który na przedmieściach sprzedaje jakieś gaśnice i inne środki ochrony roślin. Ma złamas szczęście, że akurat nie było żadnych klientów, to przynajmniej oszczędził se wstydu publicznego, gdy go Jadwinia wyciągnęła zza biurka i bez większych wstępów zamalowała dwa razy w papę. Kulturalnie, z liścia, jako przejaw naszej dobrej woli oraz gotowości do partnerskich rozmów.

Po czym Stachurski wywiesił wywieszkę, że zamknięte i przystąpiliśmy do negocjacji. Może to nie jest najwłaściwsze słowo, bo w negocjacjach biorą udział obie strony, tymczasem w tym akurat przypadku myśmy mówiły, a Stachurski słuchał. Poinformowałyśmy go z grubsza, w jaki sposób ma zaspokoić  Bogu-nie-miłą, ustaliliśmy też podstawowe roszczenia finansowe oraz podobne sprawy organizacyjne.
Po czym Jadwinia mimochodem wspomniała, że byłoby dobrze gdyby Stachurski się z tą nową dupą zbytnio nie afiszował, bo może to spowodować jakieś nieprzyjemne konsekwencje natury towarzyskiej. Chyba zrozumiał, bo tylko siedział i potakiwał.

Pozostawiwszy Stachurskiego sam na sam z jego nowym zadaniem domowym, udałyśmy się do śródmieścia, gdzie w umówionym miejscu zwróciłam Olowi kluczyki od Rakiety. Po czym, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, w zaprzyjaźnionej restauracji odreagowałyśmy.

Ale tak że iskry szły.